niedziela, 10 marca 2019

Obserwator

-Za stary jestem na takie zabawy. -westchnął pod nosem, kiedy Dobrochoczy przerwał na chwilę swój monolog o zajęciach sprawnościowych.
Jaszczur odkaszlnął i spojrzał z błyskiem w oku na tresera.
-Ila mosz lot?
-trzydzieści... i za chwilę, zacznę zaciągać mułem jak Ty. -ostatnie dodał bardziej do siebie.
Dobrochoczy niemal zadarł z dumą łeb.
-Coś Ci ne pasuja? -zapytał, oblizując stwardniałe, zimne wargi rozdwojonym językiem i posyłając treserowi jedno z tych spojrzeń, po których się nie wie czego się właściwie spodziewać.
-Nie, nie. -pomachał rękoma w geście obronnym. -Stwierdziłem, tylko że nawet jak na Dobrochocza dziwnie akcentujesz.
-Aaa -zdawało się, że się uśmiechnął. -Wszystkie Dobrochocze tok godojom, jeno nie każdy kca się do tego przyznoć.
Pokiwał głową na znak, że rozumie. Leiru mógł mieć jedynie, minimalną nadzieje że nie zacznie godoć jak jaszczur.
-Mam prawie trzydzieści mieczy na gardle. -powiedział dla odwrócenia tematu, cóż Dobrochocze były na prawdę wspaniałymi stworzeniami kiedyś polowano na nie, by pozyskać ich łuski, bo przynoszą szczęście, na szczęście dla tych dzielnych medyków, botaników i givunas, którzy zawsze wyciągają łapę do pomocy te czasy już minęły.
Leiru był ciekaw, czy ten Dobrochocze zachowały swoją zdolność givunasów. Ale zaraz klepnął się w czoło i uświadomił sobie, że rozmawianie ze zwierzętami to ich umiejętność wrodzona. Jakby nie patrzeć, Dobrochocze są jaszczurami.
Od zamysłu oraz od rozmowy z dziwnie zaciągającym pomocnikiem generała, oderwał go dźwięk trąby. Spojrzał na Dobrochocza, a ten przymknął złotawe ślepia.
-Hejnoł grojom na odprawa. -przyjrzał mu się uważnie. -Richtich bydzie polowanie. -oznajmił. -Nie rzucom Ci tego zara. -stwierdził. -Ale dobrze, byś sie przypatrzoł bo za tydzień nie bydzie taryfy ulgowej.
Leiru potrzebował chwili, by rozkminić o co chodzi Dobrochoczowi. Pokiwał głową zgadzając się z nim, choć nie wszystko było dla niego zrozumiałe.
-Godołem Ci, żech beda Twoim belfrem od medykamentów?
Specyficzny zaciąg na końcu wypowiedzi jaszczuroludzia, kazał młodemu łowcy twierdzić iż zadał On pytanie. Roztrząsał jego słowa do drugiej trąby, postanowił chwycić się słowa "medykament"
-Tak. -odpowiedział zdecydowanie, Dobrochoczy pokiwał głową i poprowadził go korytarzami w stronę wyjścia. Stanęli obok postawnego jegomościa, przybranego w ciemny strój oraz kapotę.
-A tu jest Virtuozas. Belfer od nauk łowieckich.
Przyjrzał się bacznie nowemu uczniowi.
-Masz już jakąś specjalizacje? -zapytał.
-Specjalizacje? -zdziwił się Leiru.
-Eh, z Nami łowcami, jest podobnie jak z grabarzami zza gór. Każdy ma swoją specjalizacje, ja na przykład specjalizuje się w tropieniu i pułapkach. -wskazał na część placu. -Tam są moi podopieczni. -powiedział, ale Leiru mało co dostrzegł.
-Mało ich. -stwierdził.
-Piętnastka ludzi to mało? -zdziwił się. -Ale dobrze, że widzisz cokolwiek.
W międzyczasie Dobrochoczy, pożegnał się i poszedł do swoich obowiązków.
-A teraz patrz. -Virtuozas, wskazał dłonią gęsto rosnące krzaki. -Dostrzegasz coś w nich.
Treser przyglądał się chwilę, bacznie obserwując każdy, nawet ruch najmniejszego listka.
-Tak, sześć pasiastych stworzeń. Gatunku nie jestem pewien, nie widzę tropów ani pyska gadzin. -powiedział bezbłędnie.
Nauczyciel milczał chwilę, po chwili kładąc rękę na jego ramieniu.
-Bierzesz udział w następnym polowaniu. -obwieścił.
-ale...
-Następne jest za tydzień, spokojnie zdążysz nauczyć się tutejszego bestiariusza. -odetchnął. -korci mnie, by teraz Cię tam wrzucić, ale nie jestem tak okrutny jak te
Maral'e. -wskazał krzaki.
-Maral? ... -zadumał się Leiru. -To takie pręgowane, jelenie od Leśnych gońców?
-Tak, tylko te są w odmianie...hehe... Złowieszczej. -nauczyciel uśmiechnął się chytrze.

___
Dobrochoczy - słowiański demon
givunas (litw) - zwierze
Viruozas - wirtuoz
Maral (tur) -jeleń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz